Aktualności

Najnowsze neewsy hodowlane:
21.04.2008
W niedzielę (20.04.08) przeprowadziłem "poważny" trenig swoich wdowców. Razem z moim kuzynem Tomaszem wywieźliśmy gołębie na odległość około 70-80 km. Wiosna w tym roku nas nie rozpieszcza. Jest zimno, mglisto często pada deszcz. Trzeba wykorzystać każdy dobry dzień na przygotowanie gołębi do lotu. Pogoda w niedziele nie była najlepsza. Było dosyć chłodno i niski pułap chmur. Jednak odbyty trening zaliczam do udanych. Gołębie przyleciały do domu w grupie i brakowało tylko 1 starego samca i 3 niedoświadczonych ptaków, które nie były lotowane. W przeciągu godziny pojawiły się 3 brakujące "uczniaki" jednak ku mojemu zdziwieniu brakowało czteroletniego czerwonego samczyka. Jak się dzisiaj okazało gołębie podczas lotu musiały napotkać jakiegoś drapieżnika. Czerwony powrócił dzisiaj około południa, jednak ma dziurę w wolu i wyrwane pióra w skrzydle. Troche szkoda tego doświadczonego lotnika. Jednak wysyłając gołębie na lot musimy mieć na uwadze, że mogą one nie wrócic do macierzystego gołębnika i nie zawsze wynika to z ich "głupoty".
trening 005!.jpg
Drzewa prawie nie rozwinięte podobnie jak u nas w Polsce
trening 022!.jpg

Miejsce startu widok ogólny (na południe od autostrady A4 w Niemczech)
trening 004!.jpg
Gotowe do startu..........
trening 023!.jpg
Start!
trening 026!.jpg
Szybki odlot i do domku ;)

01.03.2008
W dniu 29.02.2008r. w miejscowości Niesky (Niemcy) odbyło się spotkanie z cenionym na zachodzie europy hodowcą gołębi Hansem Hirnem. Wykład został zorganizowany przez naszego znajomego Guntera Kopke przy współpracy z firmą Versele -Laga. Hans Hirn od wielu lat bardzo dobrze lotuje w Niemczech RV Hirschau-Weiden. Od kilku lat firma Versele-Laga produkuje 3 fazowy system karmienia gołębi firmowany nazwiskiem Hirn. Miting rozpoczął się po godzinie 19 i trwal ok 3 godziny. W trakcie spotkania Hans Hirn opowiadał o swoim systemie przygotowania gołębi do lotów, prowadzenia hodowli w czasie lotów, postepowania z gołębiami rozpłodowymi i młodymi. Bardzo chętnie odpowiadał na pytania hodowców. Spotkanie z takim specjalistą było bardzo interesującym doświadczeniem. Atmosfera w restauracji, gdzie odbyło się spotkanie, była koleżeńska. Kolega Gunter przygotował dla każdego uczestnika wykładu specialne materiały w języku polskim i niemieckim. Wycieczkę do Niemiec zaliczam jako udane doświadczenie. Szkoda, że w naszym kraju tak żadko organizowane są spotkania z wybitnymi hodowcami.
plan-1.jpg
Produkty stosowane przez Hansa Hirna
produkty.jpg
Hans Hirn, Gunter Kopke i ekipa z Polski
ekipa.jpg

05.02.2008

Recenzji z finałowego lotu w Sun City „One Million Dolar Race” ciąg dalszy……

Na początku małe sprostowanie do części pierwszej. Wpisowe wynosi nie 1500 dolarów lecz 1000 dolarów amerykańskich.

Filip Norman jest szefem firmy drukarskiej, która przynosi 25 mln. Euro zysku rocznie ;). W prowadzeniu hodowli gołębi Filipowi pomaga jego przyjaciel Gilbert van Parias.

Najbardziej prestiżową nagrodą jaką możemy otrzymać w sporcie gołębiarskim jest „Złote Skrzydło” i pierwsza nagroda z Barcelony w gołębiach typowanych, te dwie nagrody są od dawna w posiadaniu hodowcy z belgijskiego Westkapelle. Z większych osiągnięć tego gołębnika należy wymienić:

W 1982 roku 1 narodowy as na długim dystansie nazwany „Thurau”

W 1984 roku narodowy mistrz KBDB na długim dystansie

W 1991 roku 1 narodowy Argenton

W 2004 roku 1 nagroda narodowa i 2 międzynarodowa Pau z gołębiem „Robinson”

W 2005 roku 1 narodowy konkurs w strefie z Limoges gołębi starych i Derby.

Zwycięzca lotu finałowego w RPA, gołąb „Abraham” należący do Filipa Normana jest ptakiem z dalszego pokrewieństwa (na gołębia „Zorro” super rozpłodowa). Płynie w nim krew słynnego gołębia Gaby Vandenabeele „Wittenbuik”.

abraham1.jpg

Ojciec "Abrahama"

abraham2.jpg

Filip wystartował do wyścigów „One Million Dolar Race” z 9 młodymi. Co ciekawe, jego pomocnik w hodowli Gilbert był temu przeciwny. Jednak jak się okazało, udział w tym najtrudniejszym wyścigu dla młodych gołębi był dla Normana pełnym sukcesem. W Belgii gdzie sport gołębiarski jest narodowym hobby, zwycięstwo młodego ptaka reprezentującego kolebkę gołębiarstwa nie przeszedł bez echa. Wszyscy znajomi dzwonili do właściciela „Abrahama” i składali mu gratulacje. Nawet w głównym wydaniu belgijskich wiadomości znalazła się relacja z gołębników w Westkapelle.

Zwycięski młody „zarobił” dla swojego właściciela 200 000 dolarów amerykańskich. „Abraham” został sprzedany na aukcji zaraz po locie finałowym za 11 000 euro.

Sam Filip Norma już potwierdził rejestrację udziału w następnej edycji tego najbardziej wymagającego wyścigu dla gołębi młodych. Zapisał 24 gołębie.


03-02-2008

Lot finałowy do wspólnego gołębnika w Republice Południowej Afryki w kurorcie Sun City „One Milion Dollar Race” już za nami. W ostatnim locie 2 lutego 2008 roku wzięło udział 2866 gołębi. Zostały wypuszczone o godz. 6:00, miały do pokonania 552 km. Pogoda w dniu wypuszczenia była bardzo dobra, bezwietrznie 35 °C.

Udział w tej prestiżowej imprezie mogą zapewnić sobie nieliczni hodowcy, ponieważ wiąże się to z dosyć dużymi nakładami finansowymi, wpisowe od jednego gołębia wynosi 1500 dolarów amerykańskich. Jednak tak wysokie wydatki związane z uczestnictwem w tej imprezie przy odrobinie szczęścia mogą zwrócić się z nawiązką. Konkurencja jest ogromna ale i nagrody są kosmiczne jak na nasze warunki. Podając informację za gazetką „Gołąb Pocztowy” nowym miesięcznikiem o tematyce sportu gołębiarskiego, niemiecka spółka Brack – Esser biorąca udział w wyścigu „One Milion Dollar Race” na jednym locie wygrała nowego mercedesa. Ich gołąb nazwany „Habaayib” znakomicie spisywał się w przedbiegach przed lotem finałowym. Zajął on mianowicie 1 miejsce w wyścigu Hot Spot 3 na dystansie 220 km. Na locie treningowym z 81 km znowu okazał się najlepszy. 15 grudnia ten sam gołąb z odległości 113 km. zameldował się jako 6. Po tych wyczynach młoda samiczka z Niemiec została okrzyknięta najlepszym gołębiem biorącym udział w tegorocznej edycji tej prestiżowej imprezy i faworytem do wygrania lotu finałowego.

Jednak jak się okazało dystans i warunki panujące w RPA w dniu finałowego lotu okazały się za trudne dla faworytki. Do dnia dzisiejszego nie powróciła ona z lotu.

Zwycięzcą finałowego lotu został gołąb „Abraham” „starego wyjadacza” Filipa Normana z Belgii. Został on zarejestrowany o godzinie 14:36:00 ( leciał więc 8 godzin i 36 minut ) Jako ciekawostkę mogę podać, że Filip Norman ma jedną z najlepszych na świecie hodowli gołębi dalekodystansowych rasy Stichelbaut i Catrysse. Posiadają oni też ptaki od Gaby Vandenabeele.

Jako drugi skonstatowany został gołąb następnej światowej gwiazdy sportu gołębiarskiego tj. C&G Koopmana z Holandii. Ptak „J D Action” stracił do zwycięzcy zaledwie 3 minuty i 41 sekund. Wywodzi się on z krzyżówki gołębi Koopmana i Hrisa Hebberechta (bardzo dobrego gracza na dalekich dystansach).

Z bardziej znanych hodowców, których ptaki zameldowały się na pierwszej stronie listy mogę wymienić: spółkę Horst + Frank Sander z Niemiec 5 miejsce, spółkę Sudhoff + Van Beers z Niemiec 10 miejsce, rodzina Herbots z Belgii 14 miejsce, Hardy Kruger z Niemiec 15 miejsce, Marc De Cock z Belgii miejsca 21 i 22.

Należy wspomnieć, iż nasz kraj w locie finałowym reprezentował jeden gołąb „Tornado 2”, którego właścicielem jest Józef Czarny. Jednak ptak z krzyżówki Janssen x Van Dyck nie odegrał w Sun City znaczącej roli. Powrócił 3 lutego o godz. 08:07:19 co dało mu 653 pozycję.

abraham.jpg

Zwycięzki gołąb po przylocie


Obserwując polskie realia dochodzę do wniosku, iż istnieje duże ryzyko zakupu „podrobionych” leków dla gołębi sprzedawanych spod lady. Postanowiłem więc zainteresować hodowców gołębi naturalnym preparatem dostępnym w aptekach
i sklepach zielarskich.

Ów preparat jest szeroko znany i od dawna stosowany na zachodzie. Chodzi mianowicie o wyciąg z brodaczki (usnea barbata) - bartflechte. Brodaczka to rodzaj małego porostu rosnącego na drzewach w lasach. Zwisająca, krzaczkowata lub brodata plecha. Cechuje je duża zmienność i są trudne do oznaczenia. Nawet najmniejsza ilość zanieczyszczenia zabija je.

brodaczka.jpg brodaczka3.jpg

Wyciąg stosowany dla gołębi sporządzony jest na bazie 20% alkoholu. Brodaczka tradycyjnie uchodzi za pobudzającą apetyt. Jako goryczka zawiera kwas porostu alpejskiego, który działa jako antybiotyk na patogeny chorobotwórcze.

Zastosowanie bartflechte zwiększa odporność na choroby układu oddechowego
i pokarmowego. Zapobiega również trichomonadozie i kokcydiozie.

W jednym z czasopism niemieckich spotkałem się z dosyć ciekawym artykułem pt. „Powrót do natury” Theo Ahmanna. Opisuje on m.in. zastosowanie wyciągu z brodaczki w swojej hodowli. Robi on kuracje trwającą 5 dni podając wyciąg do wody którą piją gołębie (5 ml./ litr). Następnie przez kolejna 5 dni podaje bartflechte 5 ml./litr do wody razem z octem jabłkowym i czosnkiem łyżka/litr (proporcja 5 główek czosnku na butelkę octu, czosnek miele w mikserze miesza z octem). Proponuję taką kuracje przed sezonem lotowym. W sezonie lotowym zalecane jest podawanie tego środka na początku tygodnia po locie. W czasie pierzenia gołębi proponuje podawanie wyciągu 2x w tygodniu.

Moje gołębie doświadczyły działania tego preparatu w minionym sezonie. W czasie lotów ani razu nie podawałem dla gołębi lotowych środków chemicznych na tricho (ronidazol, b.s, metronidazol, tricho grun). Z czystym sumieniem mogę polecić ten naturalny środek do stosowania dla naszych skrzydlatych pupili.


Kolejny drażliwy temat poruszony na forum portalu DL.
Chodzi mianowicie o produkty firmy Belgica de Weerd. Czy praparaty sprzedawane na terenia naszego kraju są oryginalne??. Wielu hodowców stosujących produkty w/w firmy zadaje sobie to pytanie.
Postanowiłem przeprowadzić analizę preparatów jakie aktualnie posiadam w domu. Mianowicie na stanie mam 3 produkty od de Weerda są to Belga Tai, A.S. Antislijm, 4 in 1 mix. Dwa preparaty zostały przywiezione z niemiec przez mojego kuzyna, który kupił je u niemieckiego hodowcy Herberta Stickelbroeck'a bliskiego znajomego dr. Henka de Weerd ( A.S i Belga Tai ). Saszetki 4 in 1 mix kupiłem w Polsce za pośrednictwem pewnego prominentnego hodowcy lotującego w moim regionie.
Opakowanie preparatów przywiezionych z niemiec znacznie różnią się od tych, które kupilem na naszym terenie. Mianowicie saszetki, które przywiózł kuzyn mają tłoczone ranty, numer serii i data ważności są tłoczone w dolnej części saszetki. Opakowanie preparatu kupionego u nas ma gładkie ranty, numer serii i data ważności nadrukowana jest czarnym kolorem w całkiem innym miejscu niż ma to miejsce na tych przywiezionych z Niemiec. Razem z produktami pochodzącymi bezpośrednio z Belgica de Weerd dostałem też nowy katalog produktów. Na zdjęciach saszetek dokładnie widać, że numer serii i data ważnosci jest tłoczona a nie drukowana. Nie chcę przesądzać czy sprzedawane w naszym kraju saszetki są oryginalne czy nie, jednak różnice w opakowaniach są znaczne. Ja ze swojej strony postaram się dowiedzieć jaka jest prawda.
O to zdjecia saszetek jakie opisałem:
de weerd2.jpg
de weerd3.jpg
de weerd.jpg
Osobiście nie używam preparatów de Weerda kupilem je "na wszelki wypadek" szczerze mówiąc nawet nie wiedzialem, że skończyła się data ważności tych przywiezionych z Niemiec.
Jak widzicie różnice na opakowaniach są znaczne.
Czy firma Belgica de Weerd produkuje preparaty w różnych opakowaniach???
Postaram się dowiedzieć jaka jest prawda.

Do napisania tego krótkiego posta skłoniła mnie dyskusja którą przeczytałem na fotum serwisu "dobry lot". Posłużę się cytatami z wykładu doktora Ralfa Herbotsa, który o użyciu octu owocowego dla gołębi mówi tak:
Po zakończeniu moich studiów weterynaryjnych, zacząłem dawać ocet owocowy wielu moim klientom. Już po krótkim czasie rezultaty były sensacyjne.
Dlaczego ocet owocowy warto stosować u gołębi:
  • Produkcja kwasów w jelitach;
  • Lepsze trawienie;
  • Obniżenie ciśnienia krwi
  • Obniżenie poziomu cholesterolu
  • Pomaga przeciwko skurczom mięsniowym
  • Dezynfekuje wodę pitną

Jeżeli nie jesteście Państwo przekonani o efekcie działania octu owocowego, powinniście przeprowadzić próbę. Proszę podawać niektórym ze swoich gołębi ocet owocowy w czasie 3 tygodni a pozostałym nie podawać. Zobczycie Państwo, że gołębie poddane jego działaniu będą miały bardziej miękkie pióra i można będzie dostrzec więcej znaków kwiatowych i olejowych w piórach. Wszyscy wiedzą, że gołębie z bardziej miękkimi pórami i odpowiednimi znakami kwiatowymi i olejowymi w piórach mają dobrą kondycję i że dzięki temu są wielce obiecujące w najbliższym sezonie."
Ze swojedo doświadczenia mogę dodać ze użycie octu owocowego w czasie pierzenia jak i w okresie zimowym daje bardzo dobre rezultaty. Mogę doradzić też abyście nie kupowali octu jabłkowego w hipermarketach. Ocet jabłkowy powinien być 5% -to ważne. Dawkowanie: łyżka stołowa na litr wody.
2 dni w tygodniu Aviol, 2 dni ocet jabłkowy, 2 dni drożdże w płynie.
Miesiąc luty albo marzec 10-12 dni kuracja altabactine, po niej 10 dni herbata.